Historia plakatu „Moje dziecko ma autyzm, mam i ja.”

Home / Historia plakatu „Moje dziecko ma autyzm, mam i ja.”
Historia plakatu „Moje dziecko ma autyzm, mam i ja.”

5 zmysłów. Imaginarium 2017

Można by pomyśleć, że rodzicielstwo obciążone autyzmem dziecka jest męką, syzyfową pracą, ale my – matki czy ojcowie nie postrzegamy tego w ten sposób. W relacji rodzica i dziecka autystycznego, nie brakuje miłości i wzajemności… Z pewnością nasza codzienność przepełniona jest mozolną pracą, cierpieniem, ale i cierpliwością – długim wyczekiwaniem na postępy w rozwoju, na małe sukcesy terapeutyczne. Każdego dnia czekamy na dłuższe spojrzenie w oczy, na pierwsze słowo, zdanie czy wspólny spacer po mieście, bez późniejszej histerii wywołanej nadmiarem bodźców.

Nasze rodzicielstwo obarczone jest ostracyzmem w środowisku rodzinnym lub odsunięciem się przyjaciół. Często nie dzieje się to wprost, ale stopniowo, poprzez brak zrozumienia naszych zmagań z niepełnosprawnością dziecka. Plakat „Moje dziecko ma autyzm. Mam i ja” odnosi się właśnie do takich sytuacji. Nie tylko nasze dzieci spotykają się z odrzuceniem przez rówieśników, z brakiem akceptacji ze strony dorosłych… To my – rodzice, wchodząc z miłością w świat naszego dziecka, nakładamy okulary autyzmu, wczuwamy się w różne sytuacje, aby ułatwić mu funkcjonowanie w środowisku, choćby w rodzinie. Świat kręci się wokół autyzmu. I w tym wymiarze wolność nasza, czyli rodziców, kończy się na zawsze.

Wolność w relacji rodzica i dziecka z niepełnosprawnością może wydawać się utopią. Nasze rodzicielstwo wykracza poza standardową odpowiedzialność rodzica za dziecko. To jest forma zniewolenia przez autyzm, które przenika każdą sferę naszego życia. Mimo to bycie rodzicem ma też swoje jasne strony. Ogranicza nasze funkcjonowanie w społeczeństwie, ale jednocześnie odkrywa nowy wymiar interakcji z drugim człowiekiem, uwalnia głębokie pokłady miłości…

Rodzic dziecka z niepełnosprawnością codziennie wykonuje olbrzymią pracę: walczy z systemem, zmaga się z regresami w rozwoju dziecka, boryka się z brakiem akceptacji otoczenia. Najcięższa jednak bywa praca nad sobą, praca nad dostrzeganiem “małych rzeczy”. Należy wykonywać ją systematycznie, bo to jedyny sposób na odnalezienie wolności. Swojego utraconego “ja”.

Joanna Wojtera-Kwiczor

Joanna Trąbska